Czy krachy i pęknięcia baniek spekulacyjnych da się przewidzieć? TED talk — Didier Sornette o możliwości prognozowania krachów na rynkach finansowych i nie tylko. Więcej informacji.

Na uwagę zasługuje przedstawienie idei tzw. dragon kings — wydarzeń statystycznie odstających od typowego rozkładu prawa potęgowego (power law, powszechnie obserwowanego wśród rozkładu zmiennych ekonomicznych) — w opozycji do czarnych łabędzi, wprowadzonych przez Nassima Taleba w ramach black swan theory of events. Oba zjawiska mają malownicze nazwy – królewskie smoki i czarne łabędzie – symbolizują jednak ważne klasy wydarzeń, istotne z punktu widzenia opisu rzeczywistości. Te drugie, argumentuje Taleb, są anomalią nieprzewidywalną; te pierwsze, sugeruje Sornette, są jak przejścia fazowe w fizyce — zmieniają całkowicie stan układu, ale zdecydowanie dają się przewidzieć i rozplanować.

MIT Technology Review podaje krótką recenzję na ten temat: How Dragon Kings can trump Black Swans.

Całość tematyki dość sprawnie wpisuje się w ostatni zjazd kapitału, którego doświadczyliśmy w ramach indeksu takityle. Żeby wyjaśnić trochę, dlaczego zjazdy kapitału jak niedawny, są nieuniknione, posłużę się pewną analogią. Rynek, podobnie jak pogoda, ze względu na ogromną liczbę zmiennych, części z nich nieznanych, a części po prostu zbyt dużej do analizy, jest mocno nieprzewidywalny. Nie znaczy to, że nic się nie da powiedzieć, znaczy, że umiemy przewidzieć tylko część krótkoterminowych zależności, i pewną liczbę ogólnych stwierdzeń — jak na przykład w pogodzie: oszacować, jaki % dni będzie słonecznych, kiedy (mniej więcej) zaczynają i kończą się pory roku, i jaka będzie pogoda za kilka-kilkanaście godzin. Nie da się precyzyjnie przewidzieć pogody za kilkanaście dni; nie da się podać dokładnej pogody za dokładnie 365 dni od teraz.

Nie da się przewidzieć, ale da się ująć ją w statystykę — i to właśnie robimy w stosunku do rynku. Zgodnie z tą statystyką (tym bardziej słuszną, im większa liczba prób), jeśli jakaś metoda wykazuje skuteczność (zysk) w 9 na 10 przypadków, mamy obowiązek wchodzić w każdy sygnał, bo nigdy nie wiemy, czy to będzie jeden z tych 9, czy ten jeden sygnał straty. I przeważnie w razie straty – jest ona większa niż przeciętny zysk; często 2, 3 razy większa. Ale nadal, w długim terminie metoda jest mocno zyskowna, bo nawet w razie straty, pokrywającej 3 pozycje transakcje zamknięte z zyskiem, pozostaje nadmiar 6 pozycji zyskownych. Czyli wyniku pojedynczych transakcji nie sposób przewidzieć, chociaż średnie po dużej liczbie prób są jak najbardziej do określenia (‘dużo’ w tym wypadku to zdecydowanie więcej niż 10; taką liczbę przyjąłem wyłącznie dla jasności przykładu). Działa w tym prawo wielkich liczb.

Tym właśnie kierujemy się przy spekulacji — statystyką. Staramy się w ten sposób wyeliminować losowość, choć oczywiście, nadal pozostajemy wrażliwi na serie strat (jak obecnie: 16 transakcji stratnych z rzędu), jak też czynniki ludzkie (emocje, złe decyzje, zbyt pochopna ocena sytuacji, które także teraz wystąpiły). Zjazdy kapitału są więc nieuniknione, ale nie niemożliwe do przezwyciężenia, i nie negujące zyskowności całego zastosowanego podejścia. Czy nazwiemy je czarnymi łabędziami, czy królewskimi smokami (a może smoczymi królami?), tak czy inaczej możemy sobie z nimi radzić.

Share on Twitter